Old 09-07-18, 16:57   #1
PawelM
Świętoszek
 
Zarejestrowany: Jul 2015
Postów: 19

Płeć: Mezczyzna
Ruda
Zaraz po pracy wszedłem do kwiaciarni. Nie było żadnej okazji ale też chciałem
zaskoczyć Izę. Ona robiła to bez przerwy. Czasem myślę, że nigdy nie wyczerpie jej się
energia. Kupiłem też świece i zamówiłem kolację do domu.
Jej jeszcze nie było. Pomyślałem, że to nawet lepiej. Położyłem zakupy w kuchni
i obszedłem pokoje. Już wychodziłem z sypialni, ale zawróciłem nie wiem czemu.
Otworzyłem szufladę z jej bielizną. Wyciągnąłem koronkowe majteczki i przyłożyłem do
twarzy. Choć mieszkamy już ze sobą w Warszawie trzy lata, mam poczucie jakby każdy
dzień był pierwszy. Codziennie wieczorem mam ochotę rzucić się na Izkę i kochać bez
opamiętania.
Coś walnęło w szafie i z otwatrych z impetem drzwi wyskoczyła ona warcząc jak
tygrysica. Podskoczyłem wystraszony. Serce podeszło mi do gardła. Szybko odłożyłem
majtki i musiałem mieć idiotyczną minę. Iza śmiała się głośno trzymając za brzuch.
- Odpieprzyło ci Izka?! Mogłem dostać zawału!
Moja reakcja jeszcze bardziej ją rozbawiła. Udałem urażonego. Gdy się już wyśmiała
podeszła blisko mnie, z poważną miną i spojżała mi głęboko w oczy, tak jak lubię.
Objąłem jej szczupłe ciało i odgarnąłemkosmyk płomiennorudych włosów za ucho.
- Ładnie to grzebać komuś w bieliźnie? - spytała z kokieterią.
- Może sprawdzam ślady kochanka?
- Może powinnam go w końcu mieć?
Poczułem, że mi staje. Uwielbiałem, gdy Iza fantazjowała na temat innego mężczyzny
a ona wiedziała, jak to mnie nakręca, więc często zachowywała się prowokująco.
- Nie strasz mnie tak więcej. - poprosiłem.
Znów się uśmiechnęła, ale już bezgłośnie.
- Jesteś uroczy z tą urażoną minką. Chyba wiem jak ci to wynagrodzić.

To była kolenjna rzecz którą kochałem w Izie. Uklękła i odpięła mi rozporek.
Była bezpruderyjna lubiła bawić się kutasem. Chcętnie brała do buzi, chętnie przełykała
i pozwalała tryskać na buzię. Głaskałem jej smukły piegowaty polik a ona lizała mi jądra.
Gdy w końcu wzięła do ust i przeszedł mnie miły dreszcz usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
- Cholera! - zakląłem - Kogo niesie?
- Nie ma nas. - powiedziała Iza i wróciła do obciągania.
Natręt nie ustępował. Zdecydowaliśmy się otworzyć. Ja się ogarniałem a Iza poszła.
Pisk radości z dwóch kobiecych gardeł nie wróżył nic dobrego. A więc już po kolacji
we dwoje.
- Michał. Zobacz kto przyjechał!
Wszedłem do salonu. Iza obściskiwała się wciąż ze swoją kuzynką Olą. Nie widzieliśmy jej
dawno, bo do rodzinnych stron Izy - małej wsi na Mazurach - było daleko.
- Co ty tu robisz? Zostaniesz na trochę?
- Chciałabym ale jutro wracam. Sory, że sama, bez narzeczonego, ale dzisiaj nie mógł.
Podała nam kopertę. Nie trudno było się domyślić co jest w środku. Ślub i wesele miały być
za miesiąc. Iza znów zapiszczała z radości i ponownie się objęły.
Zrobiłem kolację. Posiedzieliśmy a Ola opowiadała co słychać na wsi.
- Tomek też będzie na weselu? - spytała Iza.
Zanim Ola odpowiedziała zapadła na chwilę cisza.
- Nie. Nie zapraszałam go.
- A co u mamy? Mam wyrzuty sumienia, że ostatnio nie dzwoniłam.
- W porządku. Cieszy się, że przyjedziesz. Michał. A tata bimber. Jeszcze mocniejszy niż
ostatnio. Znów cię upije.
Roześmiały się. Postanowiłem się nie dać.
- Tym razem to ja będę górą.
- Uuuuuuu. Trenowałeś.
- Nie. Wtedy miałem słaby dzień.
- Przechwala się. - wtrąciła Iza. - Ma słabą głowę. Nie wspomnę o małym ...
Oli głupio było się zaśmiać, więc lekko odwróciła główę i ukryła uśmiech, a ja puściłem
żonie złowrogie spojżenie.

Pojechała tuż po dwunastej. Iza płukała szklanki w zlewie. Podszedłem i przytuliłem
się. Musnąłem wargami jej chudą szyję, odsłoniętą do całowania dzięki włosom spiętym w kitkę.
- Michał. Jest późno.
Nie zamierzałem ustępować, choć wstawaliśmy oboje po szóstej.
- Michał? Niestety nie znam pani męża. - powiedziałem.
Parsknęła śmiechem.
- Kretyn.
Wziąłem do ręki zielony ogórek i wsunąłem między jej uda.
- Zanim on wróci zerżnę panią moim wielkim, czarnym kutasem.
Nie potrafiła opanować śmiechu. Kochałem gdy się śmieje i kochałem jej żywiołowość. Ja zawsze
taki opanowany i spokojny, nawet gdy zartowałem, robiłem to poważnie. Ona bez przerwy się
chichotała. Obróciła się i usiadła pupą na blacie. Chwyciłem za chude łydki i rozsunąłem szeroko
długie uda.
- Zerżnij mnie. Nie chcę murzyna. Chcę twojego niedużego wacucia.
- Mogłaś nie mówić tak przy Oli.
- Chlapnęło mi się.
Całowałem powoli uda Izy. Podparła się z tyłu. Odpiąłem jej staniczek i całowałem drobne piersi.
Uwielbiałem wsysać jej jasne sutki z dużą, wypukłą brodawką.
- Chcę już. - dyszała.
- Kim jest Tomek? - spytałem.
- Nikim. Kiedyś mnie skrzywdził, ale to było dawno.
Wszedłem w żonkę i poczułem się jak w raju. Chciałbym, żeby raj trwał dłużej, ale patrząc na jej
smukłe ciało i czując jej zapach nie wytrzymałem nawet minuty. Poszło.

Rozpaleni i spoceni całowaliśmy się czule. Właściwie lekko i bardzo powoli muskaliśmy
wargami. Oboje tak lubiliśmy.
- Przepraszam. - powiedziałem.
- Nie szkodzi. - odszepnęła.
- Jesteś piękna.
- Nieprawda.
- Chcesz się kłucić? Jesteś i koniec.
- Jestem ruda, piegowata i przeciętna.
- Śliczna i seksowna.
Iza często wyciągała ode mnie komplementy, kokietując. Była na nie bardzo łasa.
- Seksowna? Widziaeś moje cycki? Trudno je zauważyć.
- Nie każdy facet lubi wielkie.
- I ta wielka ****a. Wstydzę sie jej. Dlaczego akurat ja mam wargi jak krowa?
- Mnie właśnie taka podnieca.
Uklękłem i wbiłem się ustami w Izę wylizując własne mleczko.
- Może zapytami innych o zdanie?
- Ty chyba chciałbyś, żebym się z kimś przespała?
- Jesteś dorosła. To ty decydujesz i pytanie czego chcesz ty.
Lizałem Izę tak długo aż doszła. Cudownie popiskiwała w trakcie szczytowania. Potem zeszła
z blatu i mocno mnie przytuliła.

Przywitanie z rodziną było jak zwykle głośne. Wyszli po nas przed bramę. Dzień był
ładny, ale nie gorący. Iza poszła pomagać mamie i poplotkować a mnie teść uraczył swoją
produkcją. Zacząłem się wzbraniać po piątym, żeby na weselu nie powalać ludzi oddechem.
Nadszedł ten dzień. Iza zabrała kilka sukienek i zapytała mnie o zdanie. Chcąc widzieć
pełne pożądania spojżenia innych mężczyzn, namówiłem ją na najodważniejszy wariant.
Ku mojemu zaskoczeniu nie dała się długo prosić. Czarna mini miała olbrzymie wycięcie
u góry a od dołu ledwo zakrywała pupę. Wielki dekolt w połączeniu z długą szyją robił ogromne
wrażenie. Włosy miała upięte, żeby ją odsłonić.
- Będą walić konia pod stołem. - szepnąłem, żeby nie usłyszała mama.
- Świnia. - odparła rozbawiona.
Przed wejściem do kościoła Iza miała pewne opory. Pokazałem jej kilka kobiet
równie skąpo ubranych. Podczas mszy wysoki brunet siedzący po przeciwnej stronie zerkał
często. Iza szepnęła:
- To mój kuzyn. Ale wydoroślał. Mamiętam go w krótkich spodenkach.
- Podoba ci się?
- Jest seksowny. Chętnie bym się z nim przespała. Szkoda, że jesteśmy spokrewnieni.
- On chyba też jest pod wrażeniem twojego wyglądu. I chyba jest tu sam.
- Coś sugerujesz?
- Ja? Skąd. Ale nie będę zły jeśli z nim zatańczysz parę razy.
- Ten stary obok niego to mój wujek. Taki dalszy. Straszny zbok. Brał mnie często na kolana,
gdy byłam mała.
- Wygląda na zboka.

Impreza zaczęła się od rosołu, toastu i słodzenia młodym pocałunku. Później
kilka kolejnych szybkich kielichów i sala zapełniła się tańczącymi. Do oczepin zleciało szybko.
Tańczyliśmy, przysiadaliśmy się do znajomych, żeby pogadać i wypić. Alkohol szybko
rozluźnił atmosferę. Rozmowy i żarty zeszły na śmielsze tematy.
Po północy dosiedliśmy się do przystojnego kuzyna i zboczonego wuja. Kuzyn miał
na imię Romek. Wkrótce po weselu miał mieć swięcenia kapłańskie. Szybko się polubiliśmy
i przeszliśmy na ty. Wujek też był wesołym człowiekiem i nie dało się odczuć nic dziwnego.
- Słuchaj Romek. - zagadałem podpitym głosem. - Księżom wolno tańczyć?
- Raczej wolno. Ale nie mają z nim.
Roześmialiśmy się.
- Użyczę ci Izę na chwilę. Tylko ręce przy sobie.
Znów śmiech. Poszli tańczyć. O czymś rozmawiali. Wyglądało na to, że Iza dobrze się bawi.
Ja z wujem skupiliśmy się na opróżnianiu butelki. Postanowiłem rozbudzić jego fantazję
i powiedziałem, że Iza lubi facetów a ja przymykam na to oko. Nie jestem jak pies ogrodnika.
- Cipka się nie wymydli. - skwitował w kolejnym toaście.
Po kilku tańcach Iza poszła do łazienki a Romek wrócił do stołu. Wracając Iza
zaszła mnie od tyłu i przytuliła się. Poczułem jej cudowny zapach. Powiesiła torebkę na moim
krześle i poprosiła, żebym miał na nią oko, gdy ona tańczy. Usiadła obok a ja polałem wszystkim.
- Za ciebie, szczęściarzu. - zaproponował toast wujo. - jak ta Izunia wyrosła. A kiedyś taka mała
siadała mi na kolanach.
- Dawno nie widziałaś wuja kochanie. - powiedziałem. - Idź na kolanka.
- Przestań. - dała mi kuksańca, ale uśmiechnęła do wuja, żeby złagodzić.
Wujek rozbawiony i podpity chętnie podjął temat.
- Nie pogryzę.
Odsunął się trochę od stołu. Kilka osób z rodziny Zachęcało Izę i nie wiedziała jak się
wykręcić. Obeszła stół i gdy usiadła na kolanie zrobiło się wesoło i poszły brawa. Wypiliśmy
toast za Izę i wuja. Iza powoli się ośmieliła. Nachyliła się do ucha wuja i coś mu szepnęła.
Przełożyła udo, żeby siedzieć na oklep.
- Nieraz siadałam tak. Michał, podasz mi telefon z torebki?
Sięgnąłem i to co odkryłem przyspieszyło mi puls. Telefon był tylko pretekstem. Miałem
zobaczyć, że w torebce są jej majtki. Czułem, że mi gorąco i chyba wyjdę na zewnątrz.
Podałem jej telefon i przeprosiłem gości.
- Zaraz wracam. - rzuciłem.

Byłem spocony i owiewał mnie chłodny wiatr. Pod lampą latały ćmy. Wszędzie
stali ludzie w grupkach i rozmawiali. Zabrzęczał telefon. Wiadomość była od Izy.
"Powiedziałam wujowi. Wie, że jestem bez majtek".
"Zaraz mi rozwali ptaka, jeśli cię nie przelecę."
"Skąd wiesz, że to będziesz ty?"
Poczułem, że nogi mi miękną. Ale to nie alkohol. Choć zawsze fantazjowałem, nigdy

wizja tego, że Iza da się zerżnąć nie była tak bliska. A jeśli to się naprawdę stanie? I czy tego
naprawdę chciałem?
Odpowiedział mi wzwód w spodniach. Zakryłem go połą marynarki i poszedłem
do cienia, żeby inni nie widzieli. Teraz mogłem się tam dotknąć. Tak. Chciałem tego.
Ona będzie się pieprzyć a ja obok z nim w dłoni będę chłonął widok. Moja cudowna ruda
Izunia posuwana od tyłu. To by było coś. Ale nie przez niego. Wyobaziłem sobie obleśnego,
spoconego wujka jak wkłada obślizgłego kutasa w Izunię. Zemdliło mnie. Chyba nie
pozwoli mu się wyruchać?
Wróciłem na salę i znalazłem Izę na parkiecie. Tańczyła z wujem. Trzymał ręce
na jej plecach, ale trochę niżej niż wypadało. On opowiadał, Iza się śmiała. Podszedłem.
- Mogę odzyzkać żonę? - spytałem z kurtuazją.
- Oczywiście.
Odszedł do stołu a Iza objęła mnie w wolnym tańcu. Tak dobrze było czuć jej ciepło i jej zapach.
I ten jej gorący oddech na mojej szyi. Była trochę wstawiona.
- Mam ochotę się pieprzyć. - wyszeptała.
- Tak cię pobudził nasz wujaszek?
- Nie. Strzelaj dalej.
- Księżulek?
- Może. Wychodzę. Nie idź za mną. Obiecaj.
Obiecałem. Wróciłem do stołu a ona zniknęła za drzwiami. Emocje rozrywały mnie od
wewnątrz na strzępy. Byłem podniecony, zazdrosny i bardzo zaintrygowany. Rozejżałem się
po sali. Księżulka ani śladu. Wyszedł chyba przed nią. A więc umili mu resztki życia w stanie
świeckim.

Wypiliśmy z wujem po dwa. Znów przyszła wiadomość. Drżały mi ręce.
"Wyjdź na drogę i skręć w prawo. Czekam."
Chwyciłem marynarkę i wybiegłem. Było coraz chłodniej. Droga była asfaltowa. Rozejżałem
się, ale Izy ani śladu. Pod stopami zauważyłem strzałkę narysowaną kredą. Wskazywała, żebym
skręcił w lewo w leśną drogę. Dwieście metrów dalej w świetle księżyca błysnęła mi kartka
przypięta do drzewa. Poznałem pismo Izy:
- Pospiesz się. Jestem rozpalona. Cały czas prosto.
Szedłem według wskazówek. Dotarłem do osamotnionego domku. Przed furtką paliła się
latarnia. Strzałka na ziemii sugerowała, żebym zadzwonił. Zrobiłem to. Otworzyła mi Iza.
- Myślałam, że zgubiłeś drogę. Co tak długo?
- Czyj to dom? - spytałem.
Iza całowała mnie i rozbierała. Weszliśmy do salonu. Ściągnęła mi spodnie. Chwyciłem za
ekspres jej sukienki.
- Poczekaj. - przerwała mi. - Mam coś dla ciebie.
Prezent. Uwielbiałem je. Znów udało jej się mnie zaskoczyć. Wyjęła i dała mi pudełeczko.
Odpakowałem i zamurowało mnie.
- Chyba wiesz co to jest? - spytała.
- Wiem. Mam założyć?
- Tak. Teraz.
Kaganiec na kutasa nie był duży i akurat pasował. Przekręciła kluczyk. Śmiała się, gdy stałem
nagi zakuty w to coś. Stało się jasne, że dziś moje marzenie się spełni. Iza się zdecydowała.
Byłem pewien, że zaraz zobaczę księżulka. I rzeczywiście z sypialni wyszedł mężczyzna,
ale nie on. Nie znałem typa. Był wysoki i miał wielkie dłonie o grubej skórze. Dotarło do mnie,
że mieszka tutaj i zajmuje się pracą na roli albo w lesie.
- Poznaj Tomka kochanie.
Podałem mu rękę. Uścisnął ją. Czułem jak miażdży mi palce.
- Miło mi. - powiedziałem. - Dasz nam chwilę?
- Jasne.
Gdy wyszedł szeptałem do Izy, żeby nie słyszał.
- To ten co cię skrzywdził?
Przytaknęła a ja patrzyłem pytająco. Pocałowała mnie najczulej jak potrafiła.
- On nic nie znaczy. To tylko osiłek z wielkim kutasem. I tak na to patrz. Robię to dla ciebie.
Kocham cię.
- Ja ciebie też. Bardzo.
- Zawołać go?
- Tak.

Iza podeszła do niego, gdy tylko wszedł, a ja usiadłem w fotelu. Pieściła go przez
spodnie i patrzyłem jak pod dżinsami tworzy się duże wybrzuszenie.
- Jeszcze nie widziałem tak małego wacka. - powiedział. - Czujesz coś, gdy cię bzyka?
- Niewiele. Dlatego przyszłam do ciebie, żebyś mnie zerżnął.
Zagotowało się we mnie wewnątrz, gdy Iza odpięła mu rozporek i powoli, celebrując wyjmowała
jego członek. Był wielki i wyglądał wulgarnie.
- Wiedziałem, że kiedyś wrócisz. - powiedział do niej i dodał patrząc na mnie. - Laskę zawsze
będzie ciągnęło spowrotem gdy zasmakuje dużego c***a. Już żony nie upilnujesz ziomek.
Iza uklękła. **** ledwo zmieścił jej się do buzi. Chwilę go ssała a on wzdychał:
- Dobrze sunia. O taaak. Tak lubię. I głębiej.
Iza zadzierała wzrok w górę a jego silne ręce pieściły jej drobny kark. Bałem się, że złapie mocniej
i zmusi ją do połknięcia całego kutasa. Nie chciałem, żeby był dla niej brutalny.
- Przelecisz mnie jak wtedy?
- Ostatni raz? W stodole?
- Tak. Myślałam, że cię wtedy obsiusiałam. Pociemniało mi przed oczami. Nigdy już nie było
mi tak dobrze.
- Nie dopieszczasz żony, Michał. A potrafi naprawdę trysnąć. Chcesz pomóc?
Przytankąłem. Rozebraliśmy Izę do naga. Położył duży ręcznik na łóżku. Gdy Iza położyła się
na wznak, na przycupnąłem nad jej głową. Kazał mi trzymać jej nogi. Złapałem za kostki i
rozciągnąłem żonę. Wszedł na nią i całowali się namiętnie, podczas gdy jego wielki fiut
ocierał sie i jej brzuch, od cycuszków po łono. Myślałem, że Iza zwariuje z pocniecenia.
Była rozpalona, pięknie pachniała i dyszła ciężko. Wszystkie jej miłosne odgłosy były dla mnie
muzyką. Chciałem zdjąć kaganiec, ale mi nie pozwolili. Ocierałem się jądrami o twarz Izy
i to też bardzo mnie podniecało.
On włożył kciuk w jej cipkę, a właściwie wepchnął do końca, resztą palców pocierając
rudy trawniczek łona. Iza odlatywała. Jego kutas ocierał się o jej udo, zostawiając na nim
lepkie ślady ejakulatu.
- ******* mnie Tomek. Chcę się z tobą pieprzyć. - błagała. - Wyruchaj mnie, bo zwariuję.
Znów na chwilę podstawił jej go do buzi. Rzuciła się łapczywie i ssała, popiskując.
Wrócił między uda. Cipka była jednym grząskim bagienkiem. Trzymałem delkatnie jej głowę
gdy powoli w nią wchodził. Rozciągał jej szparkę i wpychał centymetr po centymetrze dając
mi czas na reflekcję. Spoglądał mi w oczy z pyszałkowatą satysfakcją. Iza cichutko piszczała,
a wyraz twarzy zdradzał w jakim jest stanie.
Cały czas trzymałem nogi. Tomek doskonale się kontrolował. Delektowałem się
z pierwszego rzędu widokiem, zapachem i odgłosami. Iza trochę przycichła. Głównie dlatego,
że przygryzała moją rękę. Najgłośniejsze było rytmiczne mlaskanie jej nabrzmiałych warg
sromowych. Zahipnotyzowany patrzyłem jak chowają się do wewnątrz wraz z grubym c***em
a następnie wraz z nim wychodzą na widok. Tomek przetrzymał ograzm Izy. Nagły grymas na
twarzy i paznokcie wbite w moje przedramię powiedziały mi, że odleciała. Ciało wiło się
we wszystkich kierunkach jak opętane przez demona.
Gdy się opanowała, przyspieszył on. Pchał ją jak nożem. Spocone ciała klaskały
głośno.
- Idzie, kochanie. Idzie. O taaaak. - ryknął jak niedźwiedź.
Nie sądziłem, że Iza pozwoli na finał w środku.
Spojżałem na nią pytająco, oczekując jakiejś reakcji.
Pozwoliła.
Nie zrobiła nic. Zastygł pogrążony w niej. Struchlałem na myśl co tam się dzieje teraz w środku.
Tkwił głęboko szarpany spazmami dopychając biodra jakby chciał ją przebić kutasem na wylot.
Wyjął go a mnie zemdliło na widok rzeki mleczka.
- Trzymaj dalej. - zwrócił się do mnie.
Nie puszczałem nóg.
- Teraz się pobawimy. - dodał.
Złożył trzy palce i włożył w Izę. Wpychał coraz mocniej. Drugą dłonią pocierał z zewnątrz łono.
Iza znów wgryzła się we mnie zębami. Piszczała. Tomek pocierał coraz mocniej i szybciej.
Cipka rozkwitła jak kwiat róży.
Co za widok!
- Kocham cię Izunia.- powiedziałem.
Ona tylko piszczała. On wpychał palce coraz mocniej. Biodrami szarpnęło. Trzęsła się jakby
chciała się uwolnić z mojego uchwytu. W powietrze trysnęła gęsta fontanna mętnych płynów.
Chlusnęło na metr w górę. Tomek zabrał rękę i oburącz rozciągnął jej szparkę.
Cipka wyrzucała w górę kolejne erupcje soków. Byłem zachwycony. Ręcznik pod Izą zrobił
się mokry. Dużo poleciało na brzuch. Pochyliłem się, żeby spróbować. Pieściłem sobie
cały czas jaja. To było za mało, żeby dojść. Tak chciałem kochać się z nią teraz po Tomku.
Zlizywałem jej soczki i poczułem jej delikatną dłoń na karku.

Głaskała mnie. Tomek gdzieś zniknął. Byliśmy sami. Jeszcze oddychała ciężko,
ale już spokojniej. Cała mokra i zaspokojona.
- Dobrze mi z nim było. - powiedziała beznamiętnie.
- Widziałem.
- Jak się czujesz w nowej roli?
- Lepiej niż myślisz. Podoba mi się.
Przeczesała moją głowę.
- Powinny tu gdzieś być. - parsknęła śmiechem. - Jeszcze nie rosną?
- Musisz się bardziej postarać. Zwalniam cię z przysięgi wierności.
PawelM jest offline   Reply With Quote
Odpowiedz
Wróć   FORUM EROTYCZNE - BEZTABU > BEZ TABU > Opowiadania erotyczne > Opowiadania Autorskie

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is On
UśmieszkiOn
[IMG] kod jest On
HTML kod jest Off

Skocz do forum

--


Powered by vBulletin®
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 23:16.
   Archiwum